Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peelingi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peelingi. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 listopada 2013

Cukrowy peeling Topaz Glamour - Yasumi

 Ostatnio pokochałam peelingi i w końcu zaczęłam stosować je regularnie. Dlatego dzisiaj kolejny post o peelingu, który znalazł się w Glossybox Kwiecień 2013 - Cukrowy peeling Topaz Glamour od Yasumi.

 
 Parę słów ze stronki producenta (KLIK):
 

Skład:


 Teraz parę słów ode mnie ;). Uważam ten peeling za idealny i na pewno najlepszy jaki do tej pory używałam. Ścieranie jest bardzo dobre pomimo tego, że jest to peeling cukrowy. Kryształki cukru nie rozpuszczają się tak szybko jak w większości wypadków. Świetnie współgrają z olejkiem, w którym są zatopione. Po raz pierwszy czuję, że kryształki i olejek tworzą spójną całość. Kryształki nie ślizgają się po olejku, tylko ścierają, a olejek jest dodatkiem, który fajnie nawilża skórę, ale nie pozostawia nieprzyjemnie tłustej warstwy. Skóra po użyciu jest miękka, nawilżona i gotowa na kolejne kosmetyki pielęgnacyjne. Do tego jeszcze ten cudowny zapach ! Naprawdę polecam ! Nie mam temu peelingowi nic do zarzucenia !
 Cena to 45 zł za 220 g produktu. Myślę, że cena jest do przejścia, ponieważ produkt jest naprawdę świetny!
 
 A któraś z was używała tego peelingu ? A może innego produktu Yasumi ? Ja miałam także z Glossybox płyn micelarny, możecie o nim poczytać tutaj. Jakie są wasze wrażenia ? :)
 
 Pozdrawiam ! :)


 
 

wtorek, 5 listopada 2013

Rewitalizujący cukrowy scrub do ciała - PAT&RUB

 Ten post chciałabym poświęcić na recenzję peelingu, który znalazł się w GlossyBox Październik 2013 by Kasia Tusk. Jest to kolejny peeling marki Pat&Rub, który znalazł się w kosmetycznym pudełku. O pierwszym, z wcześniejszego pudełka pisałam tutaj - klik.
 
 
 
 
Informacje ze strony producenta (KLIK):
 
 
 
 
 Tak jak wyżej napisałam, peeling pochodzi z GlossyBoxa, więc nie mogę ocenić opakowania, ponieważ to które posiadam to tylko miniatura.
 
 Konsystencja:
Peeling jest bardzo mocno zbity. Drobinki są posklejane ze sobą tłuszczem, trochę to przypomina jakiś smalec czy inny tłuszcz w formie bardziej ciała stałego niż płynnego, jak to zazwyczaj bywa w tego typu produktach.
 
 
 
 Zapach:
Cytrynowy, mi się bardzo podoba, uwielbiam cytrusowe zapachy kosmetyków. W sumie mógłby być troszkę łagodniejszy, bo czasami wydaje mi się, że pachnie zbyt mocno i nachalnie.
 
 Opinia:
Ja jestem bardzo niezadowolona z tego produktu. Ciężko się z niego korzysta, jest zbyt mocno zbity. Praktycznie w ogóle nie peelinguje, ale nie ze względu na drobinki, ale na to, że po pierwsze jest posklejany w grudki, a po drugie ten tłuszcz jest tak tłusty, że drobinki się po nim ślizgają. Po użyciu pozostaje na skórze bardzo tłusta warstwa, a nawilżenia nie zauważyłam, a może nawet wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że mam po nim lekko wysuszoną skórę.
 Jedyne do czego go używam obecnie do dłonie, bo można wcześniej dobrze rozgrzać olejek i jakoś da się z niego skorzystać. Ogólnie jednak nie polecam, a ja na pewno nigdy go nie kupię.
 Dla mnie jedynym plusem jest zapach i skład. Po za tym wszystko na minus. Wiem, że peeling ogólnie ma świetne recenzje, więc nie wiem czy to ja go nie potrafię używać czy o co chodzi ;).
 
 Któraś z was używała tego peelingu ? Jesteście zadowolone czy może macie podobne odczucia jak ja ?  Jestem bardzo ciekawa waszych opinii, więc śmiało się wypowiadajcie ;).
 
 Pozdrawiam ! 

czwartek, 31 października 2013

Organiczy Energetyzujący Peeling Do Twarz - Love Me Green

 Dzisiaj pierwsza recenzja kosmetyku z GlossyBox Październik 2013 by Kasia Tusk, o którym więcej TUTAJ. Pudełko to podobno już jest wyprzedane i nie będzie go już w sprzedaży, więc Ci, którzy go nie kupili niech żałują ;).
 
 Chciałabym się skupić w tym poście na peelingu do twarzy marki Love Me Green.
 


 Ze strony producenta (KLIK):


 Właściwości:

Naturalny, wygładzający bio peeling organiczny do twarzy, delikatnie usuwa martwe komórki z powierzchni skóry, stymuluje procesy regeneracyjne, polepsza koloryt skóry. Łagodnie eliminuje nadmiary łoju skórnego, usuwa nieczystości i zrogowaciałe komórki. Zabezpiecza skórę przed oznakami starzenia pozostawiając skórę miększą, gładszą, promienną, poprawiając jej nawilżenie.


 Produkt zamknięty jest w przyjemnej w użyciu miękkiej tubce. Zawsze lubię tego typu opakowania, ze względu na miękkość, tubkę łatwo się zgniata i przecina, dzięki czemu można wydobyć każdy gram produktu ;). Pojemność - 75 ml.

 Jeżeli chodzi o zapach to według producenta jest to olejek pomarańczowy. Rzeczywiście pachnie czymś w tym stylu, ale mi ten zapach nieszczególnie się podoba, ale też nie przeszkadza, jest po prostu neutralny ;).

 Konsystencja jest dość rzadka. W żelu zatopionych jest niewiele małych drobinek peelingujących - zdjęcia pod spodem.
 

 
 
 Drobinek peelingujących jest niedużo, a jeszcze ze względu na rzadkość żelu, w którym są zatopione "gubią się" jeszcze dodatkowo przy użyciu. Z tego względu peeling należy raczej do delikatnych, drobinki także nie są szczególnie ostre i nie ścierają zbyt mocno.
 
 Delikatność peelingu mimo wszystko nie szkodzi na jego skuteczność. Skóra po użyciu widać, że jest rzeczywiście czysta i dużo lepiej wygląda. Widać zmianę w kolorycie i nawilżeniu skóry, oczywiście na plus ! Skóra jest miękka i przyjemna w dotyku. Jestem posiadaczką cery tłustej, a mimo to  peeling świetnie dawał sobie rady.
 
 Podsumowując jestem bardzo zadowolona z tego peelingu i na pewno chętni bym go jeszcze zakupiła. Odstraszać może trochę cena - 49,90 zł za tubkę 75 ml, ale w końcu mam do wykorzystania bon z pudełka, więc może się na niego skuszę ;). Chociaż zastanawiam się jeszcze nad Nawilżającym eko balsamem karite, który też miałam kiedyś okazję testować i był świetny ! Pięknie pachniał i naprawdę dobrze działał ;).
 
 Tutaj jeszcze skład dla chętnych:
 

 A wy używałyście kosmetyków tej marki ? Może tego peelingu ? Jak wrażenia ? :) A jakie macie swoje ulubione peelingi do twarzy ? :)
 
Pozdrawiam ! 
 

czwartek, 17 października 2013

Dwa Peelingi - Mariza i Pat&Rub

 Dzisiaj recenzja i porównanie dwóch peelingów. Stwierdziłam, że są do siebie mimo wszystko dość podobne i nie warto pisać dwóch osobnych postów. W jednym można je przynajmniej porównać ;). 

 Pierwszym z produktów jest Peeling solny do ciała z olejkiem migdałowym linia Spa Grejpfrut Mariza, a drugim Stymulujący piling do ciała z soli, cukru, olei i olejków PAT&RUB, który znalazł się w GlossyBox Październik 2012.



 
 Olejek
Oba zanurzone są w olejku. Wydaje mi się jednak, że w Marizie jest on bardziej wodnisty lub po prostu bardziej oddziela się od reszty. Tworzy się jakby "papka". W Pat&Rub jest to bardziej spójne i połączone ze sobą, jakby sklejone. Może jest to zasługa cukru w tym peelingu, ale nie wiem ;).
 
 Ścieranie
Wydaje mi się, że lepiej ściera peeling z Marizy. Może mieć na to wpływ to, że peeling Pat&Rub jest peelingiem głównie cukrowym (cukier jest pierwszym na liście składników), a wiadomo, że cukrowe są troszkę słabsze. W Pat&Rub mam też wrażenie, że po chwili ziarenka zaczynają się bardziej ślizgać po olejku niż peelingować. Takie samo wrażenie jest w Marizie, ale po nieco dłuższej chwili. Ponownie może być to spowodowane tym, że Mariza jest peelingiem solnym, gdzie ziarenka są grubsze i wolniej się rozpuszczają, niż w Pat&Rub, gdzie ziarenka cukrowe szybciej się rozpuszczają i siłą rzeczy mamy po chwili dużo mniej treściwy peeling.
Edit 21.10.2013 używając Pat&Rub na mokro po chwili praktycznie w ogóle nie mamy już drobinek peelingujących. Polecam więc używanie go na sucho :). 
Efekty ścierania oceniam także po wrastających włoskach po depilacji, jest to zdecydowanie najlepszy sposób oceny ;). Na nodze, na której użyłam Marizę wrastających włosków jest troszkę mniej, niż na drugiej, na której użyłam Pat&Rub.
 
 Olejek po użyciu
W obu przypadkach olejek oczywiście zostaje na skórze. Nie widzę za bardzo różnicy w tym jak ten olejek "leży" na skórze. Wydaje mi się, że ten z Marizy albo jakoś bardziej się wchłania, albo po prostu szybciej ściera, jednak myślę, że to są już jakieś moje urojenia, a różnicy tak naprawdę nie ma ;).
 
 Zapach
  • Mariza - teoretycznie grejpfrutowy. Mi się kojarzy w cytrynowym płynem do naczyń, trochę chemiczny, ale ogólnie może być.
  • Pat&Rub - kojarzy mi się jakby bardziej ziołowo, ale też gdzieś wpadający w jakieś cytrusy.
Żaden z tych zapachów mnie nie powala, ale są w porządku :). 
 
 Wydajność
Oba są bardzo wydajne. Nie potrzeba nam wiele produktu, żeby dokładnie się wypeelingować ;).
 
 Składniki
Pat&Rub jest w 100% naturalny. Z resztą niżej jest spis składników i od razu widać ogromną różnicę między tymi produktami. Tutaj na pewno wielki plus dla Pat&Rub za ilość i jakość składników ! Myślę, że nie będę się tu szczególnie rozpisywać, wystarczy zerknąć na spis składników i wszystko wiadomo. W tym "starciu" Pat&Rub ZDECYDOWANIE wygrywa ;).
 
 Cena - nie uwzględniam promocji
Pat&Rub 500 ml - 99 zł
Mariza 200 ml - 17,90 zł (500 ml wyszłoby 44,75 zł)
 
 Peelingi są tak do siebie podobne, że te różnice, które opisałam powyżej to była kwestia już naprawdę czepiania się najmniejszych szczegółów. Bardzo polecam oba peelingi. Wiadomo, jeżeli komuś zależy na większej ilości naturalnych i odżywczych składników to polecam Pat&Rub. Jeśli komuś zależy na lepszym ścieraniu to Marizę. Może być wiele innych powodów, dla których wybrać jeden, a nie drugi. Jeśli macie pytania to piszcie, chętnie wam na nie odpowiem i rozwieję wasze wątpliwości :). Jeżeli nie wiecie gdzie kupić kosmetyki Mariza to także piszcie, jestem konsultantką, więc mogę wam zamówić, chyba, że same chcecie zostać konsultantkami to także zapraszam, wszystko wam wyjaśnię ;).
 
 Żeby dopełnić porównania stwierdziłam, że warto dokładniej przeanalizować składy. Szczerze mówiąc nie znam się na tym, a wszystkie dane dotyczące poszczególnych składników pochodzą z: Pat&Rub, kosmopedia.org.




 
 Mariza:
Sodium Chloride - chlorek sodu, czyli sól ;)
Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olej ze słodkich migdałów; zmiękcza naskórek i wzmacnia barierę lipidową;
Shea Butter - masło Shea; naturalny filtr przeciwko promieniom UV, nawilża, odżywia i chroni skórę, koi podrażnienia;
Petrolatum - wazelina; emolient tzw. tłusty, niekomedogenny - nie powoduje powstawania zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy
Vitis Vinifera Seed Oil - olej z nasion winogron; Działa antyoksydacyjnie, hamuje proces starzenia skóry, działa przeciwzapalnie i kojąco;
Parafinum Liquidum - parafina ciekła; emolient tzw. tłusty. Substancja komedogenna, czyli sprzyja powstawaniu zaskórników. Zastosowany w preparatach do pielęgnacji skóry i włosów tworzy na powierzchni warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę i włosy. Warstwa okluzyjna chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami środowiskowymi. Nadaje połysk. Wykazuje działanie regenerujące. Substancja antystatyczna zapobiega elektryzowaniu się włosów;
Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter - masło kakaowe; nawilża, wygładza i natłuszcza skórę, dzięki antyutleniaczom zwalcza wolne rodniki;
Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil - olej Jojoba; Odżywia, zmiękcza, nawilża i natłuszcza skórę oraz włosy. Pomaga w leczeniu trądziku;
Ethylparaben, Methylparaben, Propylparaben - parabeny, czyli nic dobrego :/ 
Parfum - składniki zapachowe;
Citral - Alifatyczny aldehyd terpenowy. Imituje zapach cytryny. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów;
Linalool - Nienasycony alkohol alifatyczny z grupy terpenów. Imituje zapach konwalii. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
Limonene - Jednopierścieniowy weglowodór terpenowy. Imituje zapach skórki cytrynowej. Znajduje się na liście potencjalnych alergenów.
CI 47005 - Barwnik pochodzenia chemicznego. Barwnik żółty. Żółty do pomarańczowy proszek lub granulki rozpuszczalne w wodzie, mniej w etanolu, praktycznie nierozpuszczaln w olejach roślinnych. Substancja odporna na światło i ciepło, bardzo stabilna przeciwko kwasom owocowym. Barwnik dozwolony we wszystkich kosmetykach i niektórych produktach spożywczych (w USA zabroniony).


 
 Pat&Rub:
Sucrose - Cukier trzcinowy, rozjaśnia i odkaża skórę.
Sodium Chloride
Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil - Olej słonecznikowy, zawiera fosfolipidy, karoten i witaminę E. Wzmacnia, zmiękcza i wygładza skórę. Ma działanie przeciwrodnikowe i przeciwzapalne. Niekomedogenny.
Caprylic/Capric Triglyceride (Fractionated Coconut Oil) - Otrzymywany z naturalnego kwasu tłuszczowego (oleju kokosowego) i glicerydu. Doskonała naturalna roślinna substancja zmiękczająca i ułatwiająca rozpuszczanie. Dopuszczona przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne.
Gliceryl Dibehenate -
Tribehenin - Stabilizator emulsji. Otrzymywanie: Naturalny wosk , posiada certyfikat EcoCert.
Glyceryl Behenate Tocopherol (mixed) - Roślinny zagęstnik, substancja poprawiająca konsystencję emulsji, nawilża i natłuszcza.
Beta-Sitosterol - Sterol roślinny, emolient, stabilizator emulsji.
Squalene - Aktywny składnik otrzymywany z oliwy z oliwek. Ma własności antybakteryjne, przeciwgrzybiczne, odżywcze i regenerujące.
Citrus Medica Limonum Peel Oil
Citrus Grandis Peel Oil - Pozyskiwany ze skórki grejpfruta. Dodaje energii, działa pobudzająco, zawiera dużą ilość witaminy C.
Citrus Nobilis Peel Oil - Olejek eteryczny ze skórki mandarynki. Bogaty w Witaminę C, energetyzuje, odświeża.
Rosmarinus Officinalis Leaf Oil - Pozyskiwany z liści Rozmarynu z upraw organicznych. Posiada certyfikat EcoCert. Działa antyseptycznie, odświeżająco i pobudzająco. Polecany na różne schorzenia skory.
Citral - Składnik olejku eterycznego
Citronellol - Występuje powszechnie w olejkach eterycznych takich roślin jak: róża, geranium, melisa, liście cytryny czy pomarańczy. Jest klasyfikowany jako drażniący, stąd znalazł się na liście alergenów.
Geraniol
D-Limonene
Linalool

 A Wy używałyście któregoś z tych peelingów ? Jak wrażenia ? A może także próbowałyście obu i możecie powiedzieć jak według was wypada porównanie ? :)

wtorek, 13 listopada 2012

Avon Planet Spa Turkish Thermal Baths - Czarne Mydło

 Dzisiaj recenzja, nad którą waham się od dawna i póki co dalej nie jestem przekonana co do tego produktu, ale pora coś napisać, ponieważ olejek (RECENZJA) i maseczkę (RECENZJA) z tej serii już dawno wypróbowałam i zrecenzowałam, a cały ten zestaw zamówiłam właśnie z powodu czarnego mydła, w którym pokładałam duże nadzieje ;P.


 Mydło znajduje się w dużej, miękkiej tubie, która jest wygodna w użyciu, ale nie wiem czy do tego produktu nie lepiej nadałby się jakiś inny pojemnik, ponieważ nie wiem jak będzie z wygodą użytkowania w momencie, gdy mydło będzie się już kończyć ;).



 Mydło kojarzy mi się z minerałami z Morza Martwego, które kiedyś dostałam, tylko tak nie śmierdzi ;). Na zdjęciu widać, że mydło jest na tyle gęste i zbite, że po wyciśnięciu nie rozlewa się i nie spływa. Po rozsmarowaniu widać, że przypomina trochę błoto ;). 

 Skład:




 Pierwsze co muszę powiedzieć to, że mydło to jest lekkim peelingiem (chyba jak większość czarnych mydeł, ale nie wiem, bo nie korzystałam z żadnego innego, ale chyba wszystkie, które do tej pory widziałam były peelingujące ;)) co nie zostało nigdzie napisane, a chyba jest to dość ważna informacja. 
 Zapach w ogóle mi się nie podoba, jak dla mnie jest bardzo męczący, ciężki i duszący, ale wiadomo, to kwestia gustu.
 Podczas używania trzeba uważać ze względu na to, że mydło to bardzo brudzi wszystko dookoła. Kiedyś po kąpieli zapomniałam je zmyć od razu z powierzchni wanny i jak sobie przypomniałam po pół godzinki może godzinie to musiałam zmywać je już cifem ;P.
 Wrażenia po użyciu ? Skóra rzeczywiście jest oczyszczona, gładka i przyjemna w dotyku. Według mnie jednak efekt ten jest bardzo krótkotrwały i nie jest szczególnie spektakularny. Uważam, że są dużo lepsze peelingi czy żele, olejki pod prysznic, które są przyjemniejsze w użyciu ze względu na zapach itp i które lepiej pielęgnują skórę.
 Czy je polecam ? Nie wiem, sama nie wiem co mam o nim myśleć, sama nie wiem czy jestem z niego zadowolona czy nie. Mam bardzo mieszane uczucia, dlatego też liczę na wasze opinie na temat tego produktu. Może ja za wiele od niego oczekiwałam, może nie potrafię go docenić lub źle go używam? Nie wiem. Dawno nie miałam takiego produktu, o którym nie wiedziałabym co powiedzieć :P.

 Piszcie jakie są wasze opinie na temat tego mydła, jestem ich bardzo ciekawa ;). Zapraszam też do przeczytania recenzji olejku i maseczki z tej samej serii, które są już dużo bardziej konkretne od tej powyższej ;). Linki znajdują się na początku postu ;).

 Pozdrawiam !


środa, 31 października 2012

Śródziemnomorska oliwa z oliwek i kwiat pomarańczy Planet Spa - AVON

 Dzisiaj postanowiłam napisać o serii Planet Spa Śródziemnomorska oliwa z oliwek i kwiat pomarańczy. Wypróbowałam nawilżające masło do ciała i peeling. 


  Masło znajduje się w płaskim, okrągłym pojemniku, który jest bardzo poręczny i łatwy w użytkowaniu. Konsystencją rzeczywiście przypomina masło, w przeciwieństwie do niektórych balsamów, które nazywają się masłami, a daleko im do nich. Masło jest takie przyjemnie jedwabiste ido tego bardzo ładnie pachnie :).


 Peeling "schowany jest" w miękkiej tubce, która nie sprawia żadnych problemów w używaniu, przynajmniej teraz, nie wiadomo co będzie, jak peeling będzie miał się ku końcowi ;). Na zdjęciu poniżej próbowałam uchwycić konsystencję i wielkość drobinek peelingujących, ale średnio mi się to udało. Może chociaż po wyschniętym produkcie na wieczku widać ziarenka, które nie są ani za duże, ani za małe ;P. Uważam, że są optymalne, nie są też bardzo ostre, ale także nie takie, że ich w ogóle nie czuć ;). 


 Składy (góra - masło, dół - peeling): 


 Przechodząc do recenzji...

 Masło - ma bardzo fajną konsystencję, sam jest aksamitny i taką też pozostawia skórę, bardzo przyjemną w dotyku i widocznie nawilżoną. Skóra jest nawilżona przez cały dzień bez tłustej warstewki, która często się pojawia w produktach pseudo nawilżających. Po aplikacji zapach długo utrzymuje się na skórze, sam zapach jest kwestią subiektywną, mi się podoba, ale z drugiej strony nie jest nadzwyczajnie piękny i zapach na pewno nie będzie czynnikiem, który zadecyduje o kolejnym kupnie tego produktu. Co do wydajności produktu, to szczerze mówiąc nie uważam go za szczególnie wydajny, ale też nie skończy się po kilku zastosowaniach, warto więc go kupić, ale najlepiej w jakiejś promocji, które jak wiadomo są bardzo częste w Avonie ;).

 Peeling - tak jak wcześnie pisałam, uważam, że peeling jest optymalny pod tym względem, że nadaje się dla każdego. Ziarenka są średniej wielkości i nie są zbyt ostre, przez co wydaje się odpowiedni nawet dla skóry bardziej wrażliwej (tak MI się wydaje, ale, że nie mam skóry wrażliwej trudno jest mi mówić na ten temat). Przy korzystaniu lekko się pieni oczyszczając skórę. Po użyciu skóra jest gładka, NIEWYSUSZONA i NIEPODRAŻNIONA ! Bardzo dobrze sobie radzi z włoskami wrastającymi po depilacji. Jeśli chodzi o zapach to ma taki sam jak masło, ale jakoś w peelingu bardziej mi się podoba, nie wiedzieć czemu ;P.

 Ogólnie bardzo polecam oba kosmetyki, świetnie nawilżają skórę, pozostawiając ją gładką przez długie godziny ;). Zapach jest przyjemny i świeży, a w promocji można je kupić za fajną, przystępną cenę ;).

 A Wy, używałyście czegoś z tej serii ? Jaka jest wasza ulubiona seria z Planet Spa ? Macie jakieś ulubione masła do ciała i peelingi, bo ja póki co poszukuję czegoś idealnego dla mnie, więc może coś mi polecicie ? ;)

 Pozdrawiam ! ;)

piątek, 12 października 2012

Mariza - Pierwsze zamówienie

 Mariza (Ich strona internetowa) jest polską wytwórnią kosmetyków, która działa już od 1988, a od 2010 roku prowadzi sprzedaż bezpośrednią. Większość z was pewnie się z nią nie spotkała, a przynajmniej nie osobiście ;). Ostatnimi czasy można zobaczyć dużo recenzji ich kosmetyków na blogach, a także na wizażu posiadają kilka swoich kosmetyków (dla zainteresowanych: Wizaż Mariza). Ja niedawno zostałam konsultantką tej właśnie firmy i dzisiaj odebrałam swoje pierwsze zamówienie, więc w niedługim czasie można spodziewać się pierwszych recenzji, póki co tylko dwóch rzeczy, bo reszta zamówienia była dla innych, ale na pewno wkrótce zaopatrzę się porządniej i będę miała więcej do zrecenzowania ;). Poniżej przedstawię wam kilka zdjęć kosmetyków, żebyście miały pojęcie chociaż mniej więcej jak wyglądają i jak się prezentują wizualnie.

 Na sam początek Krem Matujący z Białą Herbatą do cery tłustej i mieszanej, 7,60 zł/50 ml




 Na każdym kremie jest na spodzie kod kresowy z nr partii oraz datą ważności.


 Każdy krem z tej serii posiada zabezpieczające foliowe wieczko.


Krem jest napełniony po brzegi.


  Kolejny jest Krem do pielęgnacji rąk i paznokci Oliwka, 5,20 zł/100 ml.


Skład:



  Dwa powyższe produkty wkrótce zrecenzuję, jestem ich bardzo ciekawa, a w szczególności kremu do twarzy ;). Mam dużą tendencję do "świecenia się", więc zobaczę, czy krem rzeczywiście matuje. Po kremie do rąk cudów się nie spodziewam, ale sprawdzić warto, uwielbiam testować nowe kremy do rąk, bardzo rzadko kupuję te same kremy, chyba, że mam jakiś problem z dłońmi i wiem, że dany krem mi pomoże albo wtedy, gdy testuję właśnie jakiś tak beznadziejny, że muszę odreagować na jakimś sprawdzonym kremie ;). W każdym bądź razie myślę, że za jakieś dwa tygodnie będzie recenzja kremu do twarzy, a za tydzień kremu do rąk.

Krem przeciwzmarszczkowy z Żeń-Szeniem 7,60 zł/50 ml




 Krem przeciwzmarszczkowy pod oczy i na powieki Proteiny Soi 
8,50 zł/20 ml


Poniżej zdjęcie, które przedstawia w jaki sposób zapakowany jest krem. Widać, że jest trochę nieudolnie zgrzany, ale idea zapakowania dobra ;).




Na zdjęciu po lewej widać, że plastik na końcu tubki jest niewyrównany. Mam nadzieję, że to nie jest standardem przy tego typu tubkach. Firmie potrzeba chyba jeszcze trochę czasu na dopracowanie opakowań na produkty, ale miejmy nadzieję, że kosmetyki są lepszej jakości niż ich opakowania ;).



Energetyzujący olejek do kąpieli z naturalnym olejkiem eterycznym Grejpfrut 15,20 zł/500 ml



Skład:




 Wąchając ten olejek miałam wrażenie, że pachnie trochę płynem do mycia naczyń, ale mam nadzieję, że w kąpieli ten zapach mimo wszystko jest trochę inny ;). Wydaje mi się też, że to raczej płyn do kąpieli niż olejek, ale to już sprawdzi ten kto będzie go używać. Ja na pewno go kupię, żeby sprawdzić jak to z nim jest w rzeczywistości ;).

Peeling solny do ciała z olejkiem migdałowym 15,90 zł/200 ml



Skład (mało widoczny, ale może coś odczytacie):


Na zdjęciu powyżej widać, że peeling również jest zabezpieczony folią.

Nawilżające masło do ciała z oliwką z oliwek i masłem shea Granat 
12,60 zł/200 ml








 A teraz to co mi się najbardziej spodobało, a mianowicie próbki, które są nalane do małych pojemniczków, a nie saszetek, z który nie da się ich wycisnąć i zawsze są z nimi tylko problemy. Mi osobiście bardzo podoba się pomysł próbek w pojemniczkach, ponieważ łatwiej je użyć i można zużyć je do końca bez babrania się z saszetkami ;).






 Ciekawa jestem jak wyglądają próbki pudrów czy perełek brązujących, bo tez takie istnieją, myślę, że z ciekawości zakupię je następnym razem ;).

 A Wy, miałyście już styczność z tymi kosmetykami ? Co myślicie o estetyce opakowań ? I jak podobają się wam próbki ? ;) Jeżeli chciałybyście przejrzeć ich katalog to zapraszam TUTAJ. Jeżeli jesteście z Krakowa lub okolic to jeśli jesteście chętne możecie kosmetyki zamówić u mnie ;). 

Pozdrawiam ! ;)